Fejkowy Świat, a Prawda Serca: Refleksje na Progu Nowego Roku

Zapraszamy do przeczytania głębokiego i poruszającego tekstu pani Kornelii Kobiela na temat dzisiejszego świata. Więcej pięknych tekstów jej autorstwa znajdziecie w zakładce 'Duchowość – Zapiski z duszy’.

Ostatni czas bardzo mną wstrząsnął.
Wczorajszy Sylwester, choroba, która zatrzymała mnie w domu i dała więcej ciszy,więcej patrzenia, więcej czucia. I dziś, z całą pokorą, potrafię powiedzieć: dziękuję Bogu za każdą chwilę, nawet za chorobę. Bo to właśnie ona czasem otwiera oczy duszy. Pozwala zobaczyć to, co wcześniej umykało w pędzie.

Jestem przerażona tym, co widzę.
Tym, jak bardzo ludzie wpadają w bagno pozorów. Jak żyją w wyimaginowanym, fejkowym świecie, w którym na scenie zamiast normalności często widzę brak godności,zwłaszcza Kobiet, które są już w pięknym wieku, wieku, który można by celebrować z godnością, a które zatracają szacunek do siebie, przebierając się jak w karnawale bez sensu i bez duszy.

Ale to nie tylko sceny i stroje.
To cały świat filtrów, masek, udawania. Pokazywania się zamiast bycia. Zdjęć zamiast prawdy. A ja coraz częściej pytam: gdzie w tym wszystkim jest człowiek? Gdzie jest serce? Gdzie jest prawda?

Życzymy sobie nawzajem: zdrowia, zdrowia, zdrowia.
Oczywiście,zdrowie jest ważne. Ale może Pan Bóg czasem właśnie przez chorobę kładzie nas do łóżka po to, byśmy mogli się zatrzymać. Byśmy weszli w głąb siebie. Byśmy poznali siebie naprawdę. Byśmy zobaczyli drugiego człowieka.

Każde jedno dotknięcie Bożej łaski otwiera oczy duszy.
Otwiera drzwi serca. I to jest najpiękniejsze, co można zobaczyć nie w fejkowym świecie, nie w tym pędzie ćmy do ognia, ale w ciszy, w prawdzie, w miłości.

Jest mi tak niewyobrażalnie przykro…🥲
Bo właśnie w tym zagubionym, obłudnym świecie gubił się mój syn, Mateusz. Ten fejkowy świat zepchnął na dno te cudowną, wrażliwą duszę. Człowieka z pięknym sercem, z ogromną wrażliwością. Zagubił się tam, gdzie ważniejsze było pokazanie zdjęcia niż pokazanie prawdy, gdzie liczyło się „żeby inni widzieli”, a nie „żeby ktoś naprawdę był”.

Nie potrafię się z tym pogodzić.
Patrzę na świat już inaczej. Głębiej. Boleśniej. I jest mi strasznie smutno, że tak wielu ludzi wciąż nie rozumie, że to, co w środku, jest najpiękniejsze. Że Bóg jest najważniejszy. Bo gdyby Mateusz wtedy na czas odnalazł Boga 🙏może dziś byłby tutaj.

A jednak… on żyje.
Żyje teraz w świecie pełnym kwiatów miłości. Tam nie ma obłudy. Nie ma udawania. Nie ma masek. Jest prawda.

Bo co mi ze szczęścia?
Co mi ze zdrowia, jeśli moja dusza jest pusta, a serce zamknięte? A tak żyje dziś wielu ludzi w złości, w braku przebaczenia, w pustce, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Dlatego ja wybieram inaczej.
Wolę przejść w Nowy Rok nie w hałasie, nie w blasku fajerwerków, ale w ciszy. Siedząc nie przed telewizorem, lecz przed obrazem. Oddając swoje życie i życie mojej rodziny Bogu i Jego prowadzeniu.

Możecie mnie uznać za dziwną, za przesadnie wierzącą.
Ale to nie są słowa bez pokrycia. To każde moje doświadczenie życiowe krok po kroku przybliża mnie do Boga. Przez ból. Przez stratę. Przez miłość.

I jeśli ten tekst dotknie choć jednego serca
to znaczy, że nie napisałam go na próżno.❤️‍🩹

Kornelia Kobiela

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *