Spowiedź Ocalonego

„Spowiedź ocalonego – od księdza do żołnierza”
Fragmenty książki autorstwa ks. Leszka Tokarzewskiego, który przez wiele lat był księdzem rzymskokatolickim pt. „Spowiedź ocalonego – od księdza do żołnierza”.
To poruszająca opowieść o drodze – nie tylko zawodowej, lecz przede wszystkim duchowej i ludzkiej. O wyborach, które kształtują tożsamość. O sile, która rodzi się w momentach próby. O wierze, odpowiedzialności i odwadze, by zacząć wszystko od nowa.
Książka została wydana w języku angielskim, ale dzielimy się z Wami fragmentami tej książki w języku polskim.
,, Słyszałem, jak moi koledzy księża mówili o pokorze, ale prowadzili życie pełne cichej pobłażliwości. Słyszałem jak głoszą przebaczenie, a jednocześnie żywią urazę i posługują się autorytetem jak bronią. Z bólem patrzyłem jak instytucja której poświęciłem życie, zatraca się, widząc przepaść między słowami Chrystusa a czynami jego tak zwanych sług. Próbowałem to sobie wytłumaczyć, usprawiedliwić. W końcu wszyscy jesteśmy ludźmi, ułomnymi i kruchymi. Ale w miarę upływy miesięcy coraz trudniej było pogodzić przesłanie instytucji z jej rzeczywistością. Czułem się coraz bardziej odizolowany, jak obcy w moim własnym bractwie.”
,, Z Niemiec wysłano mnie do Holandii. Myślałem, że zmiana otoczenia ożywi mojego ducha ale zamiast tego był to początek jednego z najciemniejszych okresów w moim życiu.
<<Choć złożyłem wyznanie wiary po łacinie w obecności biskupa i zostałem proboszczem, nie wiedziałem wtedy, że wchodzę w układ, który miał mnie złamać i podporządkować. Wykorzystano moją samotność w obcym kraju.
Bardzo cierpiałem. Otaczająca mnie korupcja, mobbing i groźby stały się codziennością. Dochodziło nawet do sytuacji, które zagrażały mojemu bezpieczeństwu – luzowano koła w moim samochodzie. Blokowano mi dostęp do dokumentów parafialnych, które wcześniej zostały wywiezione.
Ludzie zarządzający parafialnym „biznesem” potrzebowali kogoś uległego. Kogoś, kto będzie jedynie tłem. Kogoś, kto nie zna języka i z trudem odnajduje się w obcej rzeczywistości.
Nie przewidzieli jednak jednego – że po mimo fali kłamstw rozpowiadanych na mój temat wielu ludzi i tak stanie po mojej stronie i będą mnie wspierać.>>
W Polsce po raz kolejny spotkałem się z tymi samymi instytucjonalnymi błędami, które niepokoiły mnie w (Holandii) Ukrainie i Niemczech. Księża, którzy mówili o miłości i współczuciu, ale których serca wydawały się zatwardziałe z powodu władzy i dumy. Chciałem krzyczeć na hipokryzję tego wszystkiego, ale wiedziałem, że mój gniew nie był skierowany tylko na nich. Był on skierowany do mnie samego. Kiedyś tak głęboko wierzyłem w misję Kościoła, w jego zdolność do niesienia światła światu, ale teraz czułem się jakbym tonął w ciemności.“
„Hipokryzja, zaślepienie, subtelne zdrady wiary to rzeczy, które widziałem już wcześniej, zarówno za granicą, jak i w kraju, czające się w tle…
Kazania, które wychwalały miłość i pokorę, podczas gdy za kulisami podejmowano decyzje mające na celu ochronę bogactwa i władzy instytucji, a nie ludzi, którym miała służyć…
Istniał głęboki rozdźwięk między słowami wypowiadanymi z ambony a działaniami, które za nimi szły. Decyzje podejmowane na spotkaniach(…) nie dotyczyły wiary czy dobra społeczności, ale pieniędzy, wpływów i kontroli. Rozmowy za zamkniętymi drzwiami ujawniały Kościół bardziej zainteresowany utrzymaniem swojej władzy niż życiem zgodnie z naukami Chrystusa. Widziałem to już wcześniej, ale nigdy z taką jasnością, nigdy z taką bolesną bliskością serca mojego własnego powołania…
…księża, których wcześniej podziwiałem, zaczęli ujawniać swój własny udział w korupcji. Nosili szaty wiary, recytowali słowa Ewangelii, ale ich czyny ich zdradzały. Mówili o miłości do Chrystusa, o znaczeniu pokory i poświęcenia, ale ich życie koncentrowało się na zachowaniu własnego komfortu i autorytetu…”
„W całej historii głosy kobiet były często wyciszane.
Ich wkład minimalizowano, a ich potencjał tłumiono pod ciężarem norm społecznych i instytucjonalnych.
Nigdzie nie było to bardziej widoczne niż w murach instytucji, która powinna być bastionem równości i szacunku – w Kościele.
Ten rozdział jest próbą uhonorowania głosów kobiet.
Uznania milczenia, do którego były zmuszane.
I oddania hołdu sile oraz wytrwałości, z jaką walczyły – i nadal walczą – o należne im miejsce w każdej sferze życia, również w wierze.
Za każdym razem, gdy kobiecie mówi się, że jej głos nie ma znaczenia albo że jej powołanie nie jest ważne – Kościół nie odzwierciedla w pełni obrazu Boga.
Dzisiejszym wezwaniem dla Kościoła jest prawdziwe słuchanie głosów kobiet.
Nie jako ustępstwo, lecz jako akt sprawiedliwości i pojednania.
Duch Święty obdarza darami bez względu na płeć, a ciało Chrystusa jest pełne tylko wtedy, gdy wszyscy jego członkowie mogą w pełni funkcjonować.”
Cdn…
