Rozważanie na III Niedzielę Wielkiego Postu
Gdy milknie zły duch – o wolności świadomości (rozważanie na III Niedzielę Wielkiego Postu na bazie Łk 11, 14–28).
W Ewangelii słyszymy, że Jezus wypędza złego ducha z człowieka, który przez to był niemy.
Gdy duch zostaje wypędzony, człowiek zaczyna mówić. Ludzie są zdumieni, ale pojawiają się też tacy, którzy zaczynają oskarżać Jezusa i podważać to, co się wydarzyło. Ta scena mówi o czymś bardzo głębokim.
Zły duch w Ewangelii nie zawsze oznacza tylko jakąś zewnętrzną siłę. Bardzo często oznacza także stan wewnętrzny człowieka — stan zamknięcia, lęku, depresji, pogrążenia w systemie zakazów i nakazów, chaosu i oddzielenia od Boga. Człowiek z tej Ewangelii był niemy. Nie potrafił mówić. Możemy to rozumieć szerzej: gdy człowiek jest zniewolony przez lęk, przez ego, przez chaos myśli, przestaje mówić prawdę o sobie. Traci kontakt z tym, kim naprawdę jest. Zakrywa prawdę, boi się mówić. W mojej duchowości często wspominam o świadomości. Człowiek jest istotą zdolną do poznania siebie i Boga.
Ale ta świadomość może zostać zaciemniona. Zły duch to właśnie taki stan zaciemnienia. To moment, gdy ego zaczyna rządzić człowiekiem. Ego mówi: – musisz być lepszy od innych, – musisz wszystko kontrolować, – musisz żyć w lęku o swoją wartość, – musisz ciągle walczyć, – musisz przestrzegać tego i tego, – musisz robić to i to. Gdy człowiek żyje w takim stanie, jego serce staje się niespokojne. Traci kontakt z Bogiem, który jest źródłem życia i jedności. Często sam się z tym zmagam, więc bycie niemym nie jest mi obce. Jezus przychodzi, aby ten stan przerwać. Wypędzenie złego ducha jest obrazem odzyskania wewnętrznej wolności. Człowiek zaczyna znowu „mówić” — czyli wraca do prawdy o sobie, o swoim życiu, o Bogu. Ale w Ewangelii pojawia się jeszcze jedna ważna przestroga. Jezus mówi, że gdy duch nieczysty zostaje wypędzony, a człowiek nie napełni swojego wnętrza czymś dobrym, duch może powrócić. To znaczy: samo pozbycie się chaosu nie wystarczy. Wnętrze człowieka musi zostać napełnione czymś głębszym. Tym czymś jest świadomość obecności Boga. Gdy człowiek zaczyna żyć w prawdzie ze sobą, z takim, jakim jest. W ciszy serca, w miłości i odpowiedzialności — wtedy jego życie staje się przestrzenią pokoju. Ego przestaje rządzić, a człowiek odkrywa, że nie jest oddzielony od Boga. Na końcu Jezus mówi słowa, które są kluczem do całej Ewangelii: „Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je”. Słuchać słowa Boga to nie tylko słyszeć je uszami. To pozwolić, aby przeniknęło nasze serce i naszą świadomość. Wtedy zło traci swoją władzę. Wielkie zwycięstwo duchowe nie polega na walce z całym światem. Polega na odzyskaniu wewnętrznej jedności z Bogiem. A człowiek, który odzyska tę jedność, zaczyna naprawdę żyć.
Ks. Michał
