Zło dobrem zwyciężaj – refleksje bp Dawida
Zło dobrem zwyciężaj
Zło dobrem zwyciężaj. To zdanie wypływa z samej Ewangelii i tu nie powinno być dyskusji ani prób usprawiedliwiania. Jak często jednak w naszym życiu używamy innych zwrotów: „należało mu się”, „sam sobie na to zasłużył”, „nie ujdzie mu to na sucho”. Tak właśnie usprawiedliwiamy siebie, kiedy reagujemy złem na zło.
Jezus w Ewangelii uczy nas czegoś innego. Przypomnijmy sobie, jak kazał schować Piotrowi miecz, gdy ten chciał bronić Jezusa przed pojmaniem: „Kto mieczem wojuje, od miecza ginie”. Kto złem na zło odpowiada, sam siebie niszczy, potęgując to zło.
W innym miejscu Jezus mówi: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5,44). A my często w naszych sercach żywimy żal i obmyślamy plan odwetu na tych, którzy nam coś złego zrobili. Przypomnij sobie sytuację, kiedy dowiedziałeś się, że ktoś rozsiewał plotki na twój temat, albo gdy ktoś zrobił ci na złość, zniszczył coś, co do ciebie należało. Jak bardzo chciałeś odwetu, jak obmyślałeś plan zemsty, ile rozmów prowadziłeś z innymi, aby tę osobę zdyskredytować. Przecież „należy jej się za to, co mi zrobiła”.
A Jezus? Pluli na Niego, fałszywie Go oskarżali, torturowali, bili, a na końcu przybili do krzyża. A On modlił się: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34). Zamiast przekleństwa, ofiarował im przebaczenie. A kiedy spotkał cudzołożnicę, nie potępił jej, ale ją bronił. My chętnie wytykamy komuś grzechy, usprawiedliwiając się, że mamy do tego prawo, bo ta osoba jawnie grzeszy.
Przypomina mi się cytat z książki „O naśladowaniu Chrystusa”: „Choćbyś wiedział, że kto jawnie grzeszy lub jakie ciężkie zbrodnie popełnia, mimo to nie powinieneś uważać się za lepszego, bo nie wiesz, jak długo potrafisz w dobrym wytrwać. Wszyscy jesteśmy ułomni, więc nie sądź, że inni są ułomni, a ty nie”.
Czy nadal uważasz, że jesteś dobrym chrześcijaninem? Mamy jeszcze wiele do zrobienia, aby móc powiedzieć, że jesteśmy prawdziwymi chrześcijanami. Łatwo dziś powiedzieć, że kochamy Jezusa. Coraz częściej są to tylko puste słowa, które nie przekładają się na nasze życie. Kochać Jezusa to znaczy kierować się Jego nauką: „Nie każdy, kto mówi Mi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” (Mt 7,21).
Cytat ks. Jana Zieji brzmi: „Nawet jeśli ktoś spełnia obowiązki religijne, a nie pielęgnuje miłości lub żyje z niechęcią do ludzi, nie jest praktykującym chrześcijaninem”. Aby zrozumieć Ewangelię, nie trzeba wielkiej filozofii czy mądrości teologicznej. Trzeba otworzyć oczy serca, trzeba zacząć kochać – bo miłość jest tym największym przykazaniem, jakie dał nam Pan: „Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość” (1 Kor 13,13).
Miłość wymaga od nas, abyśmy zło dobrem zwyciężali, bo tylko wtedy to zło zwyciężymy. Dla chrześcijanina nie ma innej broni na zło jak właśnie miłość. Na koniec przytoczę jeszcze jeden fragment ks. Jana Zieji: „Bo my, ludzie tego świata, z miłości do dobra próbujemy zło zwalczać, ale tak je zwalczamy, jak jacyś dzicy mieszkańcy puszczy – gdzie w zło uderzymy, wyrasta nowe zło. Nasza walka ze złem rodzi nowe zło i nie ma temu końca. Ciągle nam się zdaje, że aby zwalczać zło, trzeba koniecznie użyć zła, choćby jeszcze ten raz ostatni na zło złem odpowiedzieć”.
Nawracajmy się, siostry i bracia – zmieniajmy nasze myślenie na Jezusowe, ewangeliczne, a świat wokół nas stanie się piękniejszy.
o. Dawid Plonka
