Nawróćcie się – wezwanie do serca kapłanów i wiernych – Ks. Krzysztof Soroka

„Nawracajcie się – zanim będzie za późno kapłani. Siostry i bracia w służbie ołtarza.

Dziś posypujemy głowy popiołem.

Dziś wypowiadamy słowa: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz.”

Ale zanim ten popiół dotknie czoła wiernych — powinien spaść na nasze serca.

Bo to my pierwsi potrzebujemy nawrócenia.

Nie przyszliśmy dziś mówić pięknych formułek.

Nie przyszliśmy budować pobożnego teatru.

Przyszliśmy stanąć w prawdzie.

A prawda boli.

Bracia.

Zbyt wielu z nas zatraciło smak Ewangelii.

Zamieniliśmy krzyż na rozpoznawalność.

Modlitwę na wizerunek.

Ubóstwo na wygodę.

Służbę na karierę.

Wchodzimy w kręgi różnych Kościołów i denominacji nie z miłości do jedności —

lecz dla rozgłosu.

Dla zaproszeń.

Dla konferencji.

Dla zdjęć.

Mówimy o Chrystusie, a liczymy zasięgi.

Głosimy pokorę, a karmimy ego.

Mówimy o ubóstwie, a żyjemy w dobrobycie.

To jest zdrada Ewangelii.

Mówimy głośno o grzechu —

a po cichu żyjemy w zakłamaniu.

Wkraczamy w środowiska walczące z homoseksualizmem,

a wewnątrz wielu z nas niesie własne nieprzeżyte, nieuzdrowione historie.

Nie — sam homoseksualizm nie jest złem.

Złem jest życie w kłamstwie.

Złem jest podwójne życie.

Złem jest udawanie świętości dla prestiżu.

Złem jest, gdy kapłan potępia z ambony,

a nocą prowadzi życie, którego się wstydzi.

Złem są związki otwarte.

Relacje bez wierności.

Uczuciowe wędrówki.

Brak odpowiedzialności.

A najgorsze jest to, że w tym wszystkim zapominamy o najsłabszych.

O ubogich.

O samotnych.

O zranionych.

O tych, którzy nie mają głosu.

Zamieniliśmy pasterskie serce na administrację.

Bracia.

Gdy dziś będziemy kreślić popiołem krzyż na czołach wiernych —

pamiętajmy:

ten krzyż najpierw jest dla nas.

Nie dla nich.

Dla nas.

Bo jeśli pasterz się nie nawróci, stado się rozproszy. ‼️

A teraz do was, wierni

Drogie siostry i drodzy bracia.

Jeśli zostaliście zranieni przez Kościół —

Bóg widzi wasze łzy.

Jeśli zawiedli was kapłani —

Chrystus nie zawiódł.

Jeśli ktoś zgasił w was nadzieję —

Duch Święty wciąż ją tli.

Nie myślcie, że jesteście sami.

Pośród ludzi są anioły służby.

Cisi wolontariusze.

Matki wychowujące dzieci w samotności.

Starcy modlący się nocą.

Młodzi, którzy wybierają dobro mimo ciemności.

Są lekarze z powołania.

Nauczyciele z sercem.

Kapłani, którzy naprawdę kochają.

Zakonnice, które pochylają się nad cierpieniem.

Oni istnieją.

Nie dajcie sobie odebrać wiary przez cudzą hipokryzję.

Wasza modlitwa ma znaczenie.

Wasze cierpienie nie jest niewidzialne.

Wasza wierność jest skarbem nieba.

Bracia i siostry.

Wielki Post nie jest teatrem skruchy.

To czas decyzji.

Czas powrotu.

Czas zerwania z kłamstwem.

Dla kapłanów.

Dla wiernych.

Dla całego Kościoła.

Bo Kościół nie potrzebuje dziś perfekcyjnych ludzi.

Kościół potrzebuje prawdziwych.

Złamanych, ale szczerych.

Upadających, ale podnoszących się.

Grzesznych, ale pragnących światła.

Niech ten popiół nie będzie dekoracją.

Niech stanie się początkiem.

Początkiem nowego serca.

Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *