Refleksja na rozpoczęcie Wielkiego Postu autorstwa Pani Kornelii Kobiela – Zapiski z duszy
Wchodzimy w Wielki Post. Czas, który nie jest tylko o wyrzeczeniach. Nie jest tylko o tym, z czego zrezygnuję, czego nie zjem, czego sobie odmówię. To czas, który zaprasza mnie głębiej. Do środka. Do serca.
To droga. Droga, której końca do końca nie znam. I właśnie dlatego uczę się na niej ufności. Uczę się iść, nawet jeśli nie wszystko jest jasne. Nawet jeśli czasem się boję. Nawet jeśli nie zawsze rozumiem, dokąd mnie prowadzi Bóg. Ale wierzę, że On wie najlepiej.
Chcę, aby ten Wielki Post był dla mnie czymś więcej niż tylko tradycją. Chcę, aby był spotkaniem. Spotkaniem z sobą samą. Z prawdą o mnie. Z moimi pragnieniami, słabościami, ranami i nadziejami. Chcę zapytać siebie: kim jestem? Czego naprawdę szukam? Za czym tęskni moje serce?
Nie chcę przeżyć tych 40 dni powierzchownie. Nie chcę tylko „odfajkować” postu. Chcę pozwolić się prowadzić. Otworzyć serce. Być gotową na to, co Bóg chce we mnie przemieniać. Nawet jeśli to czasem boli. Nawet jeśli wymaga odwagi.
Post to dla mnie pójście z Jezusem Jego drogą. Drogą miłości. Drogą krzyża. Drogą oddania. Drogą, którą przeszedł dla mnie. Z miłości. Bez warunków. Bez granic.
Chcę uczyć się tej miłości. Chcę, aby moje życie było odpowiedzią. Nie tylko przez chwilę. Nie tylko przez te 40 dni. Ale na co dzień.
Chcę, aby ten czas nauczył mnie uważności. Ciszy. Słuchania. Patrzenia sercem. Chcę nauczyć się być bliżej Boga, bliżej ludzi, bliżej samej siebie.
Wielki Post nie jest dla mnie karą ani obowiązkiem. Jest zaproszeniem. Do głębi. Do prawdy. Do przemiany. Do tego, by z miłością spojrzeć w swoje wnętrze i powiedzieć: „Panie, prowadź mnie. Ucz mnie. Przemieniaj mnie”.
Chcę stanąć w prawdzie przed sobą i przed Bogiem. Bez masek. Bez udawania. Bez lęku. Z ufnością.
Bo wierzę, że tam, gdzie jest zaufanie, tam rodzi się prawdziwy pokój.
A tam, gdzie jest miłość, tam wszystko ma sens.
Kornelia Kobiela
